Historia Pewnej Miłości Sylwia

Columns: 

Brzmi jak początek romantycznej powieści, ale zamiast historii dwojga ludzi opowiem o początku fascynacji dalekim krajem, która przetrwała dłużej niż nie jedna miłość. Opowieść  bowiem sięga dość daleko wstecz bo do roku 2001, kiedy wraz z moim mężem a wówczas jeszcze sympatią zdecydowaliśmy o dalekiej wyprawie na koniec świata. Czas ten, kiedy jeszcze Polska nie była w Unii Europejskiej był początkiem wyjazdów młodych ludzi głównie do Wielkiej Brytanii. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w roku 2005 skala wyjazdów przybrała wręcz postać narodowego eksodusu. Wystarczy wspomnieć, że obecnie Polacy stanowią drugą najliczniejszą nację w Wielskiej Brytanii. Ale powracając do tematu, aby w roku 2001 wyjechać do Wielskiej Brytanii trzeba było mieć nie lada przygotowanie i to nie tylko finansowe, ale również wykupione co najmniej 2 semestry w szkole językowej. Takie zaplecze pozwalało na pracę w wymiarze 20 godzin tygodniowo. Wybór oczywiście nie był zbyt wielki, ale zdarzały się np. fascynujące przygody w TB Clinic (to Michał) lub pakowanie setek listów w ramach kampanii NationalAsthmaCampain. Dla tych którzy nie sięgają tak daleko pamięcią lub dawno już spoglądali na Europę  z drugiej półkuli przypominam, że wyjazd do Nowej Zelandii wymagał wówczas pozyskania wizy, którą w czasie rocznego pobytu w Londynie udało nam się dostać. Po powrocie do Polski zaplanowaliśmy naszą podróż na okres nowozelandzkiego lata 2002. Cały pierwszy semestr III roku studiów był odliczaniem dni do wyjazdu, a gdy już wylądowaliśmy w Auckland syndrom „otwartej buzi” nie znikał przez tydzień. Tamten wyjazd, ten pierwszy stał się początkiem wielkiej miłości do kraju, przyrody, ludzi, klimatu i stylu życia którego wspomnienie zawsze jest ukojeniem złego humoru i marnego samopoczucia. Widoki Piha Beach, Coromandel, HaurakiGulf, Cathedral Cove - choć to maleńki wycinek tego kraju, a właściwie jedynie Wyspy Północnej  - tak skutecznie zapadły nam w pamięć, że z coraz większym apetytem na przygody i z niesłabnącą przyjemnością odwiedziliśmy Nową Zelandiętrzykrotnie od tego czasu. Możecie wierzyć bądź nie ale próbowaliśmy znaleźć sobie jakieś przyjemne miejsce nieco bliżej Polski i się zakochać, ale zmusić się niestety nie można. Wszystkie nasze wyprawy pomiędzy wyjazdami do Nowej Zelandii: Włochy, Francja, Grecja, Turcja, RPA, Mozambik, Kanada kończyły się zawsze stwierdzeniem: następnym razem do Nowej Zelandii. Nie mogłabym się jednak dzielić tymi przeżyciami gdyby nie gościnność rodziny i przyjaciol, którzy przyjmowali nas zawsze niezwykle serdecznie, z czego wielokrotnie wspólnie robiliśmy przyczynek do tego, aby unieść do góry kieliszek wyśmienitego nowozelandzkiego sauvignonblanc.

 

 

 
 
 
Zircon - This is a contributing Drupal Theme
Design by WeebPal.